Chyba jestem nerwowa. / piątek, 8 maja 2009 / 21:28:44
Szał.
Najchętniej wzięłabym coś ciężkiego, szklanego i ulokowała w ścianie. Na ścianie. Na podłodze. W oknie. Gdziekolwiek, byleby się rozprysło w drobny mak, z okropnym brzękiem posypało się, zachrzęściło pod stopami.
Nie wiem, co jest: albo chce mi się płakać, albo wpadam w histerię, albo jestem wściekła. Nadmiar negatywnych emocji? Stres? Wewnętrzne frustracje?
Przecież ostatnio już się wyciszałam. Skąd wziął się ten nagły, majowy szał?
P.S. Marzę o tym, żeby się w końcu do Ciebie przytulić i pocałować.
Ms Livi |
komentarze [3]
Gdzieś zawieszam myśli, niczym bombki. / niedziela, 19 kwietnia 2009 / 13:50:49
... i tęskniąc błagam czas na kolanach by przyspieszył mi oczekiwanie na Ciebie, bo chociaż widzieliśmy się dwa dni z rzędu, ja, mój Kochany, odczuwam już pewną pustkę związaną z Twoim brakiem.
Ms Livi |
komentarze [1]
Ach ach, odpoczynek. / wtorek, 7 kwietnia 2009 / 20:13:17
Tak tak, spędziłam dziś ostatni dzień w szkole, bo jutro nie muszę iść. Cieszę się, bo słaba ostatnio jestem, kręci mi się w głowie cały czas, mięśnie bolą, nadgarstki bolą, nie wiem, czy rosnę, czy to może wina przesilenia wiosennego. I ten katar, niech go szlag jasny trafi! Od czterech miesięcy non stop. Przyznam szczerze, że zastanawiałam się już wielokrotnie nad amputowaniem nosa.
No tak, jutro trochę zabiegany dzień, mimo wszystko. Muszę odgruzować swoje pokoje przed Wielkanocą, a roboty nazbierało się dużo. Obiecałam sobie (po raz kolejny zresztą), że w końcu zrobię porządek w szafie i biurku. Taki dokładny. Posegreguję papiery, poodkładam ubrania, w których nie chodziłam, nie chodzę i chodzić nie będę/nie zamierzam. Tak tak, grunt to dobre chęci. Dobrymi chęciami droga do piekła wybrukowana, jak to mówią.
Witaj, Lucyferze, przyszłam do ciebie.
Ms Livi |
komentarze [1]
Boże! / niedziela, 5 kwietnia 2009 / 12:45:17
Co mnie podkusiło, do diabła, żeby wpisać stary adres? Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zamiast przerwy technicznej pojawił się mój, kurde, mój blog! Minęło chyba sto lat, albo i więcej, gdy ostatni raz mogłam go zobaczyć.
21 lipca też pisałam o zmianach, ale teraz, w perspektywie czasu, widzę, że wtedy byłam w centrum tych przemian.
A teraz? Zamknęłam za sobą pewien rozdział mojego życia i zaczęłam bez żalu i sentymentu nowy. Zmieniło się moje otoczenie, zmieniłam się ja.
Jakoś tak bez żalu myślę o tym, co było. Siedzę i z drwiącym uśmiechem obserwuję swoje stare wypociny.
Dobrze, że teraz wiem, czego chcę, do czego dążę, że poukładałam w sobie wszystko po kolei, zrozumiałam, co jest dla mnie najważniejsze, a co nie, że potrafię dążyć do swoich marzeń i je realizować, że nie jestem już ofiarą, chociaż ta ofiara czasami się jeszcze odzywa, ale jest szybko tłamszona i spychana, że mogę powiedzieć:
ja nie istnieję
ja ŻYJĘ.
Opanowałam sztukę decyzji i uczenia się na własnych, nie cudzych, błędach. Opanowałam tą sztukę, chociaż wymagała ode mnie zmiany środowiska, zmiany poglądów, a nawet zmiany ludzi dookoła mnie. Czasami przydaje się odciąć pępowinę i zacząć na nowo oddychać.
Oprócz tego mogę powiedzieć o sobie: jestem szczęśliwa, jestem spełniona, kocham, chcę kochać, będę kochać, mam wspaniałych ludzi dookoła siebie, mam wygrane życie przed sobą, chociaż czasami będzie mi się wydawać, że przegrałam wszystko do reszty, ale wyjdzie mi to tylko na dobre.
Ms Livi |
komentarze [1]
Biegam o zachodzie słońca. / wtorek, 22 lipica 2008 / 21:47:01
Dzisiaj mam niegrzeczny dzień. Biegam za mamą palącą papierosa:
- Mamoo, daj się sztachnąć!
- Sama sobie weź!
Oczywiście nie biorę, nie wystarczy mi na to odwagi cywilnej. Przez cały dzień boli mnie podbrzusze z powodu wykręcającej się macicy. O siódmej wieczorem wzięłam psa na smycz i pobiegliśmy do lasu. Było cholernie pięknie. Ciepło, zachodzące słońce i cienie między drzewami. I sru na górę. I na dół. I w górę. I na dół. Biegałam jak oszalała i się śmiałam, kręciłam i tańczyłam, po czym zaryłam dupskiem w piach.
Jestem wolna, jestem wolna od moich cholernych, pieprzonych wspomnień !
Siedzę i cieszę mordkę do monitora. Teraz potrzebuję tylko naleśników ociekających tłuszczem i czekladą. Mrau.
Ms Livi |
komentarze [2]
Znowu powrót?! / poniedziałek, 21 lipica 2008 / 22:02:20
Zauważyłam, jak strasznie zapuściłam tego bloga. Ale trzy lata jego prowadzenia zobowiązują. Przeżył ze mną wakacje przed gimnazjum, pierwszy dzień szkoły, nawiązywanie nowych znajomości, przyjaźni, kryzysy, moje chwile radości... zwątpienia. Przeżywał ze mną trzecią klasę, egzamin, wybór szkoły. Teraz jestem już Livi licealistka i... w sumie jestem już dużą dziewczynką.
W sumie zmieniłam się bardzo. Jestem taka typowa? Zrozumiałam wiele rzeczy. Zrozumiałam, za co mam szlabany, zakazy, zrozumiałam, że na nic kłótnie i moje buntowanie się. Zmieniłam się zewnętrznie i wewnętrznie. Ekstrawertyk ze mnie straszny. I nie jestem już starą malutką. Wolę swoje rurki i wygodną bluzkę. Wolę swoje białe buty zamiast sandałków. Wolę wygodnie biegać niż drobić w miejscu. Wolę być taką szesnastolatką niż robić z siebie starą malutką. Uzależniłam się od Mc Donalda. Uwielbiam słodycze. Uwielbiam spotkania babskie i nie babskie. Uwielbiam oglądać Borysa przy pracy i puszczać do niego oczko. Ba, nawet zdrowiej żyję. Chodzę codziennie na spacery z psem i nawet zaczynam biegać, co mu się niezbyt podoba. Znam lasy dookoła domu już nie tylko w wyobraźni, ale na żywo. Jak własną kieszeń albo i lepiej. Nie marudzę już tyle co kiedyś. Nie użalam się nad sobą.
Jestem taką małą dużą Livi, która jednak wciąż kocha się w kucykach Pony i śpi z misiami. I dobrze.
Ms Livi |
komentarze [1]
Wakacyjnie. / niedziela, 13 lipica 2008 / 21:14:38
Jakoś mi te wakacje szybko mijają i fajnie, chociaż cały lipiec spędzam w domu. Dużo spotkań, dużo niezdrowego żarcia, wysypiania się do 11, powolnego rytmu dnia. Podoba mi się to. Dopiero w sierpniu oaza, ale ten sierpień zbliża się w zawrotnym tempie.
Mam wciąż ochotę na krewetki, oglądanie Amelii, picie Pepsi albo Coca-coli z lodem i słuchanie radia po północy. Mam wciąż ochotę na pływanie, granie na klawiszach... i mam ochotę na wrzesień, tak!
Na poznanie nowej klasy :).
Skończyłam przedwczoraj 16 lat, 16 lat to zacny wiek! Joł hoł.
Ms Livi |
komentarze [2]
Hua! / poniedziałek, 23 czerwca 2008 / 21:05:45
WAKACJEEEEEEEEEEEE!
No tak, już prawie od tygodnia.
A ja jestem TAKA zadowolona.
Bo wszystko jest dobrze, jak na razie.
I się niczym nie martwię.
Ms Livi |
komentarze [2]
Hm. / środa, 28 maja 2008 / 14:01:22
Coś dawno mi się nie pisało.
Zmieniłam szablon.
Zaraz idę do muzycznej, to znaczy nie zaraz, bo za godzinę.
I dostanę kucyka Pony, bo takie są fajne i najlepsze. A jutro będę go ujeżdżać z Sandrą!
Jestem trochę dziwna, trochę dziwna, bo wciąż uciekam, uciekam, uciekam,uciekam. Tak między nami niezbyt sobie z tym radzę, no ale cóż.
Do mnie trzeba jak do dziecka.
Ze mną trzeba jak z dzieckiem.
No może nie zawsze. :3
Przeglądam sobie kolekcję Trolla i marzy się głupiej Livi, marzy... ale chyba na marzeniu się nie skończy, bo sobie upatrzyłam jedną SŁODKĄ torbę, żółtą w białe serduszka! I taka przystępna cena.
Mamusiuu... wiesz, że ciebie baaaardzo kocham?
No tak. To ja może skończę.
Ms Livi |
komentarze [1]
Profesjonalny poprawiacz nastroju Liviovego. / poniedziałek, 28 kwietnia 2008 / 19:45:40
Poszukiwany.
Na szczęście jutro zawitam w szkole godzinę przed lekcjami i idę z Dawidem i wałówką na huśtawki, jak zwykle. Dzisiaj po lekcjach też byliśmy.
W końcu miałam na sobie nowe rurki XD Wczoraj kupiłam dwie pary. Czarne i popielate. Słooodkie.
Parówki na obiad w szkole i zabawa w nieustraszonych. Bo w parówkach dzióbki, oczka, pazurki, łapki, piórka. Mmmm. A takie najzwyklejsze te parówki, po 2zł/kg. I kto zjadł?
Ja zjadłam.
Mimo wszystko.
Dawid stwierdził, że obnoszę się półnaga :<
I zaplatał mi warkoczyki. I elektryzował mi włosy.
Nie lubię ludzi szukających zwady.
Nie lubię ludzi, którzy ślą mi mordercze spojrzenia (nie, P. nie chodzi mi o ciebie).
To tak nawiasem.
W ogóle to piszę bez sensu.
Adieu.
Ms Livi |
komentarze [2]
K r y z y s. / sobota, 26 kwietnia 2008 / 20:59:56
Mam kryzys.
Kryzys straszny.
Kryzys, który mnie boli.
Kryzys.
Samo słowo - kryzys - brzmi ohydnie, aż się rzygać chce. Bue.
:(
Bo...
Bo mi źle.
Byłam dzisiaj z psem w lesie 1,5 godziny. Daleko. Bardzo. Doszliśmy aż na zielonogórskie wysypisko śmieci. Nade mną śmieci, pode mną śmieci, z przodu, z tyłu, z boku, w lewo, w prawo, śmieci, śmieci, śmieci. Pomyślałam sobie, że w końcu cały świat zginie przygnieciony tonami smrodliwych substancji. Tfu.
A wśród tych śmieci stałam ja, największy, najbardziej obrzydliwy śmieć.
Znalazłam też martwego kotka zawiniętego w czerwony kocyk. Biedny kotek.
Waliłam w drzewo kijem i się darłam, aż kora poodpadała i kij się połamał.
Płakałam.
Pisałam.
Myślałam.
Chciałam deszczu, ogromnej ulewy, burzy, żeby mnie zalało, żebym była czysta i wolna od niepewności, od braku wiary, od moich złych myśli.
Żebym była czysta.
Mam wyrzuty.
Skoro...
Nie ma skoro.
Nie chcę krzywdzić.
Nie chcę.
Nie mogę.
Nie.
Nie.
Nie, kurwa, nie.
Ms Livi |
komentarze [2]
Wielkie ufff. / środa, 23 kwietnia 2008 / 21:57:47
Już po wszystkim.
Poszło dobrze. Liczę na ponad 45 punktów z polonistycznego i ponad 30 z matematyczno-przyrodniczego.
Już nigdy nie napiszę testu gimnazjalnego, już nigdy nie będę go przeżywać. Po prostu te dwa najważniejsze dni, do których przygotowywaliśmy się przez całe gimnazjum - już były. Teraz tylko zmierzamy do zakończenia roku. I rozejścia się do innych szkół...
Kurczę. Nie chcę o tym myśleć.
Nie nie nie.
Stwierdziłam, że bardzo lubię męczyć. Wredna zołza ze mnie.
Dzisiaj w wannie, pluszcząc się i chlapiąc, stwierdziłam, że zrobię sobie potestowe postanowienia. Uwaga.
POTESTOWE POSTANOWIENIA:
1. Dążyć do dostania się do LO3 na humanistyczno-artystyczny!
2. Odłożyć przynajmniej 50 zł na czarną godzinę, żeby zawsze mieć jakieś oszczędności.
3. W ogóle - nauczyć się oszczędzać.
4. Ograniczyć spożycie:
- cukru
- cukru
- cukru
- cukru
- ...cukru?
5. Wiem, że ograniczenie spożycia cukru jest praktycznie rzeczą niemożliwą, ale to nic.
6. Czytam ostatnio fantastycznego bloga http://gastrofaza.blogspot.com/ - fantastyczny, boski i w ogóle to prawie sikam jak go czytam. To tak nawiasem.
7. Kupić jakieś nowe ciuchy.
8. Kupić jakieś nowe buty.
9. Kupić jakąś nową torbę.
10. Kupić... dobra, nie wiem co.
11. Eee... Poprawić złe oceny.
12. Na miarę swoich możliwości.
13. :3 Ograniczyć moje słodkie wulgaryzmy :3
Na trzynastce skończę, bo to mój numer w dzienniku i w ogóle. Słucham sobie właśnie Dżemu i myślę, że zaraz wstanę i napiję się czegoś... hm... gazowanego... pysznego... mrau.
Mrau!
O bejbe. Ahoj!
Ms Livi |
komentarze [1]
Truskawkowo! / sobota, 19 kwietnia 2008 / 21:18:43
Zgadnijcie, co ja mam!
Mam... pyszne... czerwone... soczyste... TRUSKAWKI! Stąd ten tytuł. Pierwsze w tym roku! Mrau. Wróciłam przed chwilą z próby scholi, bo jutro na Mszy śpiewamy. :>
Niedługo testy, a ja dopiero się obudziłam z nimi. To znaczy, testy robię już od ponad miesiąca na kompie, w szkole cały rok fakultety... ale... boję się! Stres jest... i to duży. W końcu to od nich głównie zależy, do jakiej szkoły się dostanę, a to, do jakiej się dostanę, zaważy na mojej przyszłości... ech... Mama: lepiej iść do najlepszego technikum niż do najgorszego liceum. Więc mam już plan awaryjny, gdybym się nie dostała na mój boski, wymarzony humanistyczno-artystyczny. Ekonom, profil: technik hotelarz. Taaak! Nie będę płakać, jeśli się do lo nie dostanę.
Czas wyborów, czas decyzji, czas stresu.
Mimo wszystko znajduję czas na optymizm, a z przyjaciółmi jest lepiej niż kiedykolwiek. I po prostu się cieszę.
I to jest piękne.
Ms Livi |
komentarze [1]
Rzuciłam? / środa, 16 kwietnia 2008 / 18:56:15
Ula mi dzisiaj uświadomiła, że czytała tego bloga i go lubiła. A ja go zostawiłam, zapomniałam o nim, pogubiłam swoje wspomnienia, a może specjalnie je zatarłam?
Zostawiłam.
Nie wiem sama. Tyle się zmieniło.
Mała Livi dzisiaj się zgubiła. Troszkę...
Ms Livi |
komentarze [1]
Myślę, nie myślę, myślę... (?!) / wtorek, 29 stycznia 2008 / 15:35:03
Włączyły mi się Kanikuły po polsku. Jestem przerażona, ale to nic. Ostatnio szał na Hey i Myslovitz. Ostatnio szał na Futuramę na Sci Fi channel. Ostatnio szał na wszystko, na wszystko.
Lubisz mnie?
Ms Livi |
komentarze [2]
|